Kochanków rozmowy… cz. 4

fot. Bożena Szuj/Marianna Patkowska

Ponieważ moje, trwające już półtora roku, życie w związku obfituje w codzienną porcję dialogów, które uwielbiam, jakiś czas temu zaczęłam prowadzić na swoim fejsbukowym profilu cykl „Kochanków rozmowy”. Ponieważ cieszy się on dużą sympatią i popularnością wśród znajomych, postanowiłam publikować go w postaci blogowych wpisów.
Wybór takiego właśnie tytułu, jak zwykle u mnie, nie był przypadkowy, lecz głęboko przemyślany. Podkreśla dwie rzeczy, bez których udany związek nie istnieje: nieplatoniczność relacji oraz rozmowę. Mam w ogóle wrażenie, że rozmawiamy ze sobą bezustanNie, nawet milcząc, choć już słyszę uchem wyobraźni przytyki Kochanka, że ja milczę zdecydowanie rzadziej. Niech Mu będzie!

Zapraszam na kolejny, czwarty już, wpis „Z cyklu kochanków rozmowy”.

☎️ Z cyklu telefoniczne kochanków
rozmowy…

Rozmawiamy przez telefon…

Z cyklu telefoniczne kochanków rozmowy…
Wysłałam Kochankowi swoją sesję fotograficzną do szykowanego właśnie wpisu blogowego [to znaleziony w fejsbukowych wspomnieniach dialog sprzed roku]:
– Na tym zdjęciu wyglądasz jak Sienkiewicz.
– HENRYK? 😱😱😱
– KRYSTYNA! 😒😒😒
#Uff #KamieńZSerca #DoWyboruByłJeszczeKuba

Z cyklu telefoniczne kochanków rozmowy…
– Sorry, że to tyle trwa – mówię, czekającemu na mnie w samochodzie już od kwadransa Kochankowi, mimo że wyszłam tylko na chwilę do sklepu, – ale nie uwierzysz, co się stało. Nie! Nie! Nie wstawaj, co robisz? Kładź się z powrotem!
– Słucham? 🧐
– Nie, sorry, to nie było do Ciebie! Kurczę, no bo taka sytuacja… Idę do sklepu, a tam na chodniku leży facet. Oczywiście inni też idą i go widzą, ale nie reagują, więc pada na mnie. Próbuję do niego zagadać, ale nie reaguje, leży za to w pozycji bocznej bezpiecznej i widzę, że oddycha, a w ręku trzyma papier toaletowy, więc na wszelki wypadek wolę nie podchodzić za blisko. Dzwonię na 112 i mówię, że jest najprawdopodobniej pijany, ale nie umiem ocenić, czy potrzebuje karetki, czy wystarczy policja. Miła pani mówi, że posyła patrol, ja go zostawiam i idę szybko do sklepu, a teraz wracam i widzę, że się podnosi i chwiejnym krokiem idzie, a patrolu ciągle nie ma.
– 😂😂😂
– Co? Kurczę, powiedzieć mu, żeby się położył z powrotem?
– 🤣🤣🤣
– Ej no, to sytuacja beznadziejna, a Ty się ze mnie śmiejesz…
#WKońcuNicMuNiePowiedziałam #ZnaczyTemuCoCudowniePowstał #IBądźTuDobryDlaLudzi

🛒 Z cyklu sklepowe kochanków
rozmowy…

Rozmawiamy w sklepie…

Z cyklu sklepowe kochanków rozmowy…
– Bierzemy fryty? – pyta w Biedrze retorycznie Kochanek.
– No jacha! 🍟🍟🍟 A Ty zlałeś już poprzedni tłuszcz z frytownicy?
– Zlałem.
– Wow! 😍 Serio? 🤔 Kiedy? 🧐
– No… Miałem to zrobić, ale… zlałem.
🤣🤣🤣🙈🙈🙈 #IJakGoNieUwielbiać #ZnakZapytania

🚗 Z cyklu samochodowe kochanków
rozmowy…

Rozmawiamy w samochodzie…

Z cyklu samochodowe kochanków rozmowy…

Planujemy zjechać z autostrady i na pasie do zjazdu, będącym jeszcze autostradą, wleczemy się za grupką samochodów z prędkością 30 km/h. Kochanek nie wytrzymuje i zadaje pytanie retoryczne:
– Kto tam, k…, napier…la z taką prędkością, że aż można buty zgubić?
🤣🤣🤣 #NoKto #ZnakZapytania

Z cyklu samochodowe kochanków rozmowy…
Jedziemy do Castoramy i zachwycam się kolorami drzew…
– Jak pięknie! Ta trasa jesienią przypomina mi wyprawę na egzamin z prawa jazdy. W sumie… o każdej porze roku mi ją przypomina 🤷‍♀️
– 🙉🙉🙉
#MożeNiePowinnamMuTegoMówić #BoNigdyNieDaMiPoprowadzić #ZaCzwartymPodejściem #AleZdałam #Plus #LataBrakuDoświadczenia

Z cyklu samochodowe kochanków rozmowy…
– O, Brzeszcze… – mówi z zawadiackim uśmiechem Kochanek, kiedy dojeżdżamy do tychże.
– Przyznaj się, że jak jedziesz sam, to do niej wpadasz.
– Zawsze!
– Wiedziałam! Wiedziałam, że mnie z nią zdradzasz 🙉 W sumie trudno się dziwić, to tak bardzo Twój docel 🤷‍♀️ Wiek, aparycja… No i… cyc jest…
– … broszka jest!
– Wiedziałam!
🙊 #WyszłoSzydłoZWorka

👟 Z cyklu spacerowe kochanków
rozmowy…

Rozmawiamy na spacerach…

Z cyklu spacerowe kochanków rozmowy…
Drogę przebiega nam kot.
– Jejku, popatrz jak on przebiera tymi nogami. Ma cztery, a zobacz, jaki synchron! To w sumie, jak się zastanowić, takie niesamowite! – stwierdzam, zachwycona.
– Chyba rozumiem, czemu Ci się to nie mieści w głowie.
🤣🤣🤣🙈🙈🙈 #PiłDoMojejGracji #ARaczejJejBraku #Złośliwiec

Z cyklu spacerowe kochanków rozmowy…
– Czasem jak ktoś mnie wk…i – zaczyna Kochanek, wstając z drewnianego leżaka – to bym mu jeb…ł, ale jak sobie pomyślę, że mógłbym nie trafić, przewrócić się, a potem nie móc wstać, to mi się odechciewa 🤷‍♂️
#StaryCzłowiek #INieMoże

Z cyklu spacerowe kochanków rozmowy…
Zachwycona złotą polską jesienią w pewnym podhalańskim raju, macham do stojących daleko krów 🐄🐄🐄…, nie zauważając stojącego przy nich rolnika.
– Weź, bo zaraz pan pomyśli, że jemu machasz – zaczyna Kochanek – i przyjdzie Cię wydoić!
🤣🤣🤣 #Hmm #ToByłobyCałkiem #Intrygujące

Z cyklu spacerowe kochanków rozmowy.
– Przybyli z pałami pod okienko… – intonuje Kochanek.
– Ooo! Dokładnie takiego pornola kiedyś widziałam!
– 😒😒😒 Ja o policji akurat śpiewałem 🙄🙄🙄
– A, to nie. To takiego nie widziałam 🤷‍♀️
#KażdemuMożeSięCzasemPomylić #ChoćMnieSięAkurat #MyliZawsze

☕ Z cyklu poranNe kochanków
rozmowy…

Rozmawiamy rano…

Z cyklu poranne kochanków rozmowy…
– A kto to jest Ixa Ygreka? – pytam, widząc nowego lajka pod naszym wspólnym zdjęciem na fejsie od osoby, której ze znajomych z Kochanka, których mi kiedyś przedstawiał, nie pamiętam.
– Nie wiem, podbiła do mnie. Mam coraz więcej znajomych, których nie kojarzę. Wiesz, tak to jest, jak zaczynasz być popularny…
– Nie no, rozumiem, ale żeby zaraz podbijać do mojego chłopaka zamiast do mnie?… 🤔🧐🤨
#MożeDlategoNieDoMnie #ŻeJakCośWydaMiSięPodejrzane #ToOdRazuBlokuję #APodejrzane #WydajeMiSięNaOgół #Wszystko 🤷‍♀️

Z cyklu poranne kochanków rozmowy…
Przeglądam swoją pato biblię, czyli wielką, 900-stronicową „Psychopatologię” i postanawiam:
– Nie przeczytam raczej wszystkiego od deski do deski, ale na pewno przeczytam w całości dział poświęcony lękom i zaburzeniom seksualnym, choć ten drugi może nie w całości, bo…
– … mogłoby tam być coś o braku seksu, a to Cię przecież nie dotyczy – kończy za mnie Kochanek.
🤣🤣🤣 #ChodziłoMiOTranspłciowość #AleWSumie #CoRacja #ToRacja

Z cyklu poranne kochanków rozmowy…
– Co to dokładnie są gonady? Można powiedzieć, że „ale masz fajne gonady”, czy to raczej coś, co jest w środku? – pytam, leżącego w dezabilu Kochanka.
– Był taki serial „Gonady Tygrysa”.
– 🤣🤣🤣
– Czekaj, sprawdzę dokładnie w Wikipedii – Kochanek wyjmuje komórkę. – I ch…j, przekrój meduzy! 🙈 No k..a mać, a chciałem sobie coś pooglądać!
🤣🤣🤣 #MaPrzecieżMeduzę #CzyMeduzaToPies #ZnakZapytania

Z cyklu poranne kochanków rozmowy…
– To smutne – stwierdzam po wiadomości o śmierci Colina Powella. – Ile miał lat?
– Nie wiem nawet, dużo – odpowiada Kochanek. – Ale to nieistotne, bo generalnie nic przecież nie trwa wiecznie.
– Ojej… – mówię zasmucona, wtulając się w Kochanka i deklarując – ale Ty na zawsze pozostaniesz w mojej pamięci…
– 😒😒😒 Sp…alaj, nigdzie się nie wybieram!
😌😌😌 #Uff #Spróbowałby

Z cyklu poranne kochanków rozmowy…
Ja, opracowując stylizację do blogowego wpisu [kolejny znaleziony w fejsbukowych wspomnieniach dialog sprzed roku]: :
– Na przykład Syrenka Arielka, jaki byś jej zrobił kolor ust, żeby była wiarygodna?
– A kto to jest Syrenka Arielka?
– Yyyy, no postać z bajki…
– Mnie się to skojarzyło z facetem sprzedającym niemiecką chemię z Syreny Bosto na targu.
🤣🤣🤣🤷🤷🤷 #Dobra #CoDoNaszychDzieci #OnWeźmieNaSiebieEdukację #GeograficznąBiologicznąChemicznąFizycznąIHistoryczną #AJaOgarnęBajki

🫖 Z cyklu popołudniowe kochanków
rozmowy…

Rozmawiamy po południu…

Z cyklu popołudniowe kochanków rozmowy…
– To, że kobiety oskubują mężczyzn po rozwodzie, to nie stereotyp, tylko często fakt – wyjaśnia mi nieseksistowskość pewnego dowcipu Kochanek.
– W sumie masz rację, tak często się zdarza.
– Inna sprawa, że to mężczyźni doprowadzili do tego, że niektóre kobiety nie mają kariery i siedzą z dziećmi w domu.
– Też prawda.
– Plus często prawa do opieki nad dzieckiem sądy automatycznie przyznają matce, a nie ojcu, co też nie zawsze jest fair.
– No pewnie, że nie jest! Ja bym Ci od razu oddała prawa do opieki nad dziećmi!
– No właśnie, k…a, wiem… 🙉🙉🙉
#Chciał #ToMa #KobietęIdealną

Z cyklu popołudniowe kochanków rozmowy…
– Patrz! – proszę Kochanka. – Dziś weszłam na wyższy level miłości i kiedy Ci zabrakło, to… oddałam Ci swój własny makaron z talerza! 😊😊😊 Inna sprawa, że trochę z poczucia winy, że nałożyłam Ci mniej niż sobie… no ale Ci oddałam.
– Wow… Czy jestem pierwszym mężczyzną, z którym dzielisz się jedzeniem?
– Hmm… no w sumie tak. I znaj moje wielkie serce, bo choć pisałam, że miłość to nie ból, to jednak… był to ból….
– Jezu, jaką Ty będziesz matką? – zapytał Kochanek, po czym sam sobie odpowiedział – … najedzoną!
🤣🤣🤣 #ParentsFirst #HappyWifeHappyLife #ChoćToJednakNieOTym #AleBlisko #Tak #JakByKtoPytał

Z cyklu popołudniowe kochanków rozmowy…
– Dobra wiadomość jest taka, że znalazłem kluczyki do samochodu, więc nie muszę kupować nowego, żeby do Ciebie wrócić – zwierza mi się Kochanek.
– Och! To doskonała wiadomość! ❤
– Tak, będę się musiał z tym rupieciem męczyć jeszcze kilka lat.
– Ej, nie mów tak o mnie!
🤷‍♀️🤷‍♀️🤷‍♀️ #NoNiechNieMówi

Z cyklu popołudniowe kochanków rozmowy…
Piszę recenzję tegorocznej WJ, do czego studiuję swoje notatki oraz książkę programową. I dzielę się z Kochankiem:
– Przeczytam Ci, jak ładnie opisał swój utwór kompozytor z tego poniedziałkowego koncertu ze stołami. Nazywa się SukJu Na.
– Jak? Fuck You Too?
– 🤣🤣🤣
🙈🙈🙈 #ŻartZNazwiska #Najgorzej #INajlepiejRównocześnie

Z cyklu popołudniowe kochanków rozmowy…
Widzę, że Kochanek bez słowa wpatruje się w jeden punkt. Dopytuję więc:
– Ej, wszystko dobrze?
– Tak. Tylko głośno myślę.
🤣🤣🤣 #NoIDopiero #SięWystraszyłam

🍻 Z cyklu wieczorne kochanków
rozmowy…

Rozmawiamy wieczorem…

Z cyklu wieczorne kochanków rozmowy…

– Wiesz, nawet mi się podoba, że staliśmy się w tym roku abstynentami – zwierzam się Kochankowi, bo początki naszego związku obfitowały we wzmożone wspólne picie. – W sumie bycie abstynentem z Tobą jest tak samo fajne, jak bycie alkoholikiem, a wychodzi taniej 🤷‍♀️
– 🤣🤣🤣 Dokładnie!
#DomowyBudżetZGumyNieJest

Z cyklu wieczorne kochanków rozmowy…
– Kurczę, właśnie doznałem olśnienia! – stwierdza Kochanek.
– Dajesz! Może się nam to uda spieniężyć!
– Nie no, tego właśnie nie spieniężymy. Raczej dostaniemy jeszcze większej depresji… 🤷‍♂️
#Super #TegoMiByłoTrzebaWłaśnie #WPaździerniku

🛏 Z cyklu nocne kochanków
rozmowy…

Rozmawiamy w nocy…

Z cyklu nocne kochanków rozmowy…
Kiedy wchodzę do naszej alkowy, Kochanek już śpi, więc nachylam się nad Nim, szepcząc Mu do ucha:
– Dziękuję, że jesteś 😘
– Dziękuję… – zaczyna odpowiadać mi przez sen.
– 😍 🥰 🤩
– … że mnie budzisz.
#NaJawie #CzyWeŚnie #NiezmienNieSarkastyczny #ZaToTeżGoUwielbiam #ChoćCzasami #JednakPomimoTego

🤯 Z cyklu o snach kochanków
rozmowy…

Rozmawiamy też o… moich snach…

Z cyklu o snach kochanków rozmowy…
– To nie fair! – oburzam się zaraz po obudzeniu ja.
– Jeszcze śpisz i bredzisz, czy już się obudziłaś? – sprawdza Kochanek.
– Nie, bo wynajmowaliśmy taki dom, czy kanciapę, czy tam coś. I on mi powiedział, że jeśli ja będę chciała uprawiać z nim seks, to muszę mu zapłacić 140 zł (a to potem w ogóle się okazało, że 160 zł), a z kolei gdyby on chciał ze mną, to to będzie 20 zł i on już je płaci w czynszu!
– 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
– Ej, co się śmiejesz! Czuję się wydy…na… w dodatku podwójnie 😠😠😠
– 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
#ZeroWsparcia #AToNaMaksaNieFairByło #DoTerazCzujęNiesmak

P.S. A kiedy nie rozmawiamy, włączamy na pełny regulator naszą ulubioną płytę Kur (którą onegdaj Kochanek wydał w swojej wytwórni) i śpiewamy razem np. tę piosenkę:

„P.O.L.O.V.I.R.U.S.” Kury

fot. Bożena Szuj

 
fot. Marianna Patkowska

wytwórnia: Biodro Records
rok wydania: 1997

Nadrabiając swoje kulturoznawczo-muzyczne zaległości, trafiłam na krążek, którego nie wypada nie znać, a mnie się jednak udało. Tak, wstyd mi i kajam się, ale lepiej późno, niż wcale. Mowa o Najlepszej Alternatywnej Płycie Roku (Fryderyki 1998) – „P.O.L.O.V.I.R.U.S.-ie” Kur.
Powiedzieć, że to najdziwniejsza i najbardziej odjechana parodia różnych muzycznych stylów, to nic nie powiedzieć. Pierwotnym założeniem Tymona Tymańskiego było stworzenie albumu imitującego składankę piosenek różnych (nieistniejących) zespołów i to się właściwie udało, choć krążek finalnie został wydany pod szyldem Kur. Na pewno nie da się jej zarzucić spójności, choć równocześnie czuć w niej twórczą koncepcję. Usłyszymy tu właściwie większość gatunków muzycznych od disco polo przez yass, piosenkę patriotyczną, reggae, heavy metal oraz jazz po country. Wszystko z dużym przymrużeniem oka, okraszone wyczuwalną świadomością muzyczną i fantastycznymi tekstami.
Już dwie pierwsze piosenki („Śmierdzi mi z ust”  i  „Jesienna deprecha”) – utrzymane w podłym, kiczowatym klimacie disco polo – są dowodem na to, że dobrzy i wrażliwi muzycy nawet stylizując coś na największy chłam, przemycą (choćby niecelowo) pewną szlachetność. O „P.O.L.O.V.I.R.U.S.-ie” można byłoby pisać elaboraty (wiem o co najmniej jednej pracy magisterskiej na jego temat), więc w telegraficznym skrócie skupię się tu tylko na kilku swoich ulubionych piosenkach.

🎼 „Nie martw się, Janusz” to jeden z najciekawszych utworów na płycie. Muzycznie znakomity, zaskakujący, świeży, inny; tekstowo fenomenalny! Z przeszywającą precyzją oddaje polskie zaściankowe umiłowanie do zabobonu przy rezygnacji z samodzielnego myślenia (wracające dziś zresztą do łask).

🎼 Drugą (chronologicznie) moją ulubioną piosenką jest „Kibolski”. (Jak typowa blondynka śmiałam się zresztą dwa razy – najpierw, kiedy po raz pierwszy usłyszałam tekst, a drugi, kiedy zrozumiałam, że tak naprawdę, to Lechia Gdańsk, a Arka Gdynia. Bywa…) Podoba mi się bardzo trafność spostrzeżenia, że kibolskie oddanie dla sprawy jest przeważnie dużo większe, niż potrzeba rozumienia jej sedna.

🎼 Dosyć podobną w klimacie i zawsze wywołującą u mnie salwy śmiechu (i – co gorsza – od dłuższego czasu nieopuszczającą mojej głowy) jest „Sztany, glany”. Myślę, że pozostanie już na zawsze w pewnych środowiskach aktualna. Można by rzec, utwór ponadczasowy.

🎼 Absolutnie urzeczona jestem jednak songiem „Nie mam jaj” – to karykatura reggae doskonała na tak wielu poziomach, że jawi mi się jako utwór wręcz genialny. Nieczęsto spotyka się wysmakowane parodie samej formy. Bo śmieszy w niej najbardziej przecież nie sam absurdalny refren:

Ajajaj, nie mam jaj,

– refren piosenki „Nie mam jaj”

tylko połączenie najbardziej rasowego reggae grania z narracją, która do złudzenia przypomina właściwie każdą piosenkę w tym stylu, z tym że ta akurat celowo nie ma sensu. Do tego Larry Okey Ugwu, który swoim uroczym łamanym polskim śpiewa:

W Babilonie zdrada, każą nosić jaja
i wąsy

„Nie mam jaj”

sprawia, że za każdym razem leżę na podłodze ze śmiechu.

🎼 Tekstowego prztyczka w nos dostaje też jazz w utworze „Mój dżez”. Choć Tymański próbuje się naigrywać z wykonywania tego gatunku, to jakby się nie starał, nie jest w stanie uciec od tego, że naprawdę dobrze w nim brzmi!

To byłaby moja polovirusowa top piątka, ale bardzo mnie też urzekają „Ideały Sierpnia”, a zwłaszcza fragment:

Solidarność, Solidarmość, Solimarność – solej

„Ideały Sierpnia”

i absolutnie odjechany „Lemur”.

„P.O.L.O.V.I.R.U.S.” jest z pewnością jedną z tych płyt, których trzeba wysłuchać wielokrotnie, w skupieniu i na które po ich poznaniu trudno pozostać obojętnym.

Spis utworów:

fot. Marianna Patkowska
  1. Śmierdzi mi z ust
  2. Jesienna deprecha
  3. Nie martw się, Janusz
  4. Dlaczego
  5. gadka I
  6. Kibolski
  7. gadka II
  8. Sztany, glany
  9. Ideały Sierpnia
  10. Trygław cz. I
  11. Nie mam jaj
  12. Trygław cz. II
  13. Szatan
  14. gadka III
  15. Mój dżez
  16. Adam ma dobry Humer
  17. O psie
  18. Lemur
fot. Marianna Patkowska

SpotkanNie z Tymonem Tymańskim

Z Tymonem Tymańskim przed wejściem do jego studia Nei Gong

Kiedy pokochasz mężczyznę, który od dzieciństwa przyjaźni się z Tymonem Tymańskim, przez pewien czas grał z nim w różnych zespołach, a w swojej wytwórni Biodro Records wydał recenzowaną tu płytę „P.O.L.O.V.I.R.U.S.” (projektował też m.in. okładkę i do niej, i do „Paszkwili”), jedną z naturalnych konsekwencji związania z nim swojego życia jest poznanie Tymona Tymańskiego osobiście.

fot. Bożena Szuj

Biorąc pod uwagę mój – opisywany już tu – paniczny lęk związany z tym artystą, wyzwanie nie lada, ale ja wyzwania lubię!
Mam przeświadczenie, (wywodzące się z przekonania, że idealny związek to dwie całości, nie połówki, a miłość jest dawaniem wolności), że przyjaźnie osób, które darzymy uczuciem, nie dotyczą nas i nie bardzo powinniśmy chcieć w nie ingerować. Oczywiście nie mam na myśli odciągania ukochanych od ich znajomych, którzy nam nie odpowiadają (to rodzaj przemocy w związku, której dopuszcza się nie partner, tylko przebrana za niego najwyższa izba kontroli), ale to, że skoro zadbanie o siebie leży w naszej gestii, to jedynie my wiemy, kim się otoczyć, żeby stawać się lepszymi ludźmi, a kogo unikać.
Może się zdarzyć, że ten sam człowiek przyczyni się do duchowego rozwoju pary, może się tak jednak nie zdarzyć. To, że nasz partner jest z kimś blisko, wcale nie znaczy, że my też musimy. Z drugiej strony, jeśli mamy świadomość, że wieloletnia przyjaźń z kimś zbudowała osobę, w którą jesteśmy wpatrzeni, narasta w nas szacunek do jej przyjaciela i potrzeba bycia przez niego zaakceptowanym.
Po przemiłym dniu spędzonym w domu Tymańskiego, mogę powiedzieć, że poznałam nie tylko fenomenalnego muzyka, ale też niesamowitego, nieprzewidywalnego, niewiarygodnie autentycznego, nietuzinkowego (jak mówi o sobie Doda), inspirującego, wzruszająco szczerego, piekielnie inteligentnego, skromnego, wrażliwego (choć się z tym nie afiszuje), a przede wszystkim naprawdę dobrego człowieka. Duchowy wymiar tego spotkania uważam za zbyt osobisty, by opisywać go szerzej, jednak rozmowa z tak pięknym wewnętrznie buddystą w wielu momentach bardzo mnie wzruszyła i z pewnością mocno wzbogaciła.
Ogromnym przeżyciem i zaszczytem było dla mnie zobaczenie prywatnego studia Nei Gong (w którym zostały nagrane „Paszkwile”) i… wspólne wykonanie jednej piosenki. W najśmielszych snach nie przypuszczałam też, że moją pierwszą jogę w życiu poprowadzi właśnie Tymon Tymański!
Jeśli miałabym jakoś podsumować to spotkanie, mogę napisać, że warto zmierzyć się ze swoimi lękami, bo te mogą się nieoczekiwanie okazać naszymi duchowymi mentorami!

fot. Bożena Szuj